poniedziałek, 10 września 2012

pierwsze dni

Od trzech dni mieszkam u amerykańców i cały czas coś mnie zaskakuje. Jest zdecydowanie inaczej niż w Polsce i nie chodzi mi o kulturę ale np. o pierdoły o których nigdy nie pomyślałabym, że można robić inaczej. Pierwsza dziwna dla mnie rzecz: tutaj nikt nie ma w pokojach górnego oświetlenia, włącznikami na ścianie uruchamia się lampki. Wiszące lampy są tylko nad stołami. Druga rzecz która jest dla mnie dziwna- jeden kurek przy wannie/prysznicu, tutaj reguluje się tylko temperaturę wody, siła strumienia jest zawsze taka sama. Dziwna rzecz nr 3: łóżka. Sposobu ścielenia łóżka w usa nie zrozumiem chyba nigdy.  Jest milion elementów i nie ma normalnych kołder. Śpi się pod prześcieradłem na którym leży kocyk, a potem ewentualnie można narzucić na to ozdobną kołdro-narzutę. Dziwne i nie wygodne, ale muszę się przyzwyczaić : D To wszystko jeszcze nic w porównaniu do tego jak się tutaj jeździ samochodem. Na drogach panuje wolna amerykanka, dosłownie. Nie ma prawie żadnych znaków, ewentualnie stopy. Są skrzyżowania gdzie niezależnie z którego kierunku jedziesz, każdy ma stop i wtedy przejeżdża się w kolejności w jakiej dojechało się do skrzyżowania. Nie wyobrażam sobie tego jak jest duży ruch, jak oni pamiętają kto kiedy dojechał kiedy jest 20 samochodów na skrzyżowaniu. Zdziczeje na tych drogach, wrócę do Polski i będę się musiała na nowo znaków uczyć, a  byłam takim dobrym kierowca : /

Dzisiaj zaczęłam pracę, rano ogarnęłam dzieciaczka do szkoły, zajęło mi to pół godziny i mam wolne do jakiejś 15.30. Potem muszę odrobić z nim lekcje i zawieźć go na pływanie i mam wolne. Musze się zapisać na jakieś zajęcia bo się tu zanudzę.

2 komentarze:

  1. Cieszę się że natrafiłam na Twojego bloga ;) Czekam na kolejne nowości z USA :D

    OdpowiedzUsuń