Tutaj kilka zdjęć z mojej imprezy pożegnalnej i west coast:
piątek, 18 października 2013
w końcu w domu
W końcu dotarłam do Polski, w zasadzie dotarłam już miesiąc temu, ale jakoś nie miałam czasu na napisanie końcowej notki. Na bloga długo nie zaglądałam bo po prostu nie działo się nic o czym warto by było pisać, ani nic o czym chciałabym pisać. W ogólnym rozrachunku sama nie umiem powiedziać czy było warto wyjechać. Jeszcze nie wiem, chyba za wcześnie aby to ocenić. Wróciłam na pewno bogatsza o nowe doświadczenia, te pozytywne i negatywne niestety też. Stany mnie nie zachwyciły, ale zdaje sobie sprawe z tego (przynajmniej już teraz) że życie na obrzeżach Waszyngtonu nie należy do najbardziej pasjonujących i można było wybrać wiele ciekawszych miejsc. Może gdybym trafiła gdzie indziej, inaczej patrzyłabym na stany. Może jakbym miała inne doświadczenia z ludźmi, też bym miała inne zdanie. W każdym razie jestem już w domu i jest chyba ok. Na koniec udało mi się zrobić sobie wycieczkę po zachodnim wybrzeżu. Zobaczyłam San Francisco, Los Angeles, Las Vegas i Grand Canyon. Było naprawdę świetnie, chociaż już się nie mogłam doczekać powrotu do domu.
Tutaj kilka zdjęć z mojej imprezy pożegnalnej i west coast:
Tutaj kilka zdjęć z mojej imprezy pożegnalnej i west coast:
Subskrybuj:
Posty (Atom)

