wtorek, 31 lipca 2012

jak to wszystko się zaczęło

Pomyślałam, że opiszę po kolei jak to się stało, że już niedługo moim miejscem zamieszkania będzie Waszyngton :)



Właśnie skończyłam studia, mam licencjat z filologii angielskiej, dużo mnie kosztowało ukończenie tych studiów i jak na razie zbrzydło mi studiowanie, dlatego pomyślałam, że zrobię sobie rok przerwy, a przy okazji sprawdzę czego się nauczyłam.
Wybrałam agencję APIA. Chyba tylko i wyłącznie dlatego, że kiedyś starałam się wyjechać od nich na Camp America i byłam zadowolona z obsługi i już coś o nich wiedziałam. Jak do tej pory na nich nie narzekam, chociaż czasami trzeba ich pogonić, bo nawet odpowiadanie na maile im czasami słabo wychodzi, dlatego radzę dzwonić. Telefon puki co odbierają :)
Wypełnienie aplikacji i załatwienie referencji w sumie trwało u mnie koło 3 tygodni( ale w tym czasie był weekend majowy). Room miałam otwarty jakiś tydzień od złożenia aplikacji. Pierwsze rodziny na roomie pojawiły się po ok tygodniu. W międzyczasie miałam też krótki romans z inna agencją, ale w sumie teraz się cieszę, że tam nie wyszło bo to w APIA znalazłam swój perfect match.
Pierwsza rodzina jaka się do mnie zgłosiła była bardzo miła, ale moim zadaniem miało być opiekowanie się dziewczynką z autyzmem, odmówiłam, chyba bym nie podołała takiemu wyzwaniu. Kolejna rodzina była z Atlanty, hostka kazała mi najpierw pogadać z ich au-pair,Polką, ta niestety nie była zbyt chętna do kontaktów, więc olałam to. No i w końcu trzecia rodzinka, mieszkają pod Waszyngtonem, mają jedno dziecko-7lat.Chłopiec ma na imię Joseph, podobno jest super grzeczny a jego ulubioną grą są szachy. Są super mili i w sumie po kilku mailach i rozmowie na skype zdecydowaliśmy, że będę ich au-pair. Już po tygodniu od otwarcia roomu miałam perfect match :) No i tutaj mam mały żal do agencji, bo totalnie nie zareagowali. Myślałam że ktoś się do mnie odezwie i powie co dalej, a tu cisza. W sumie od tamtej pory agencja skontaktowała się ze mną raz, przypominając aby im wysłać oryginały dokumentów. Dobrze, że jest forum. Mimo, że minęły już 2 miesiące od tego czasu cały czas wymieniamy się mailami z rodziną, nawet rozmawiałam z ich obecną au-pair i wydają się być super rodzinką. Mam nadzieję, że to nie jest mylne wrażenie. 


No i się zaczęło załatwianie wizy. Tu sobie ponarzekam. Ogólne nasza wiza, tzn wiza J1 to formalność jak ma się papiery wszystkie. Rozmowa z konsulem to dwa pytania, zadane chyba tylko i wyłącznie z czystej przyzwoitości. Tego się nie trzeba obawiać. Najgorszy jest sam proces ubiegania się o wizę. Idziesz do konsulatu i najpierw stoisz na zewnątrz w kolejce, jak za mięsem w PRL-u. Potem zabierają ci telefon, mi zabrali nawet małego pendrive'a. Potem skanują ci odciski, żeby na koniec wysłać się na przesłuchanie. Najgorsze jest to jak patrzysz na ludzi czekających na wizy turystyczne. Jak dostaną wizę cieszą się jakby wygrali w totka, jak nie dostaną są łzy. W sumie się nie dziwię tym co płaczą, płacisz prawie 6stów za wizę, chcesz pojechać wydać u nich w kraju swoje pieniądze a oni ci odmawiają wizy. Dziwne praktyki jak na XXI wiek, ale to może tylko moje spostrzeżenie. Dobrze ze au-pair nie mają tego problemu i wizy dostają niemal od ręki.


To by było na tyle na temat procesu rekrutacji. Ale się rozpisałam. Mam nadzieję, że to komuś pomoże.

poniedziałek, 30 lipca 2012

początek

Ktoś kiedyś powiedział że za 20 lat bardziej będziemy żałować rzeczy których nie zrobiliśmy niż tych które zrobiliśmy. Oby miał rację. Został mi miesiąc aby spakować się w jedna walizkę i pożegnać z dotychczasowym życiem na co najmniej rok. W sumie zawsze marzyły mi się Stany. Mam listę rzeczy które muszę zobaczyć, co muszę zrobić. Pierwsza wycieczka będzie do Filadelfii, przebiegnę się po schodach jak Rocky :)Mam duże oczekiwania, mam nadzieję że nie zderzę się z twardą rzeczywistością. Ostatnio nachodzą mnie wątpliwości, czy to jest to czego właśnie chce, no cóż jak nie pojadę to się nie przekonam. Wszystko już mam gotowe i mogę zacząć skreślać dni na kalendarzu. Dlaczego au-pair? Bo to moim zdaniem najlepsza opcja żeby obserwować inną kulturę i stać się jej częścią. Nie traktuje tego wyjazdu jako wyjazdu za pracą. Chcę z tego wyciągnąć jak najwięcej- dużo zwiedzić, poznać nowych ludzi, zdobyc nowe doświadczenia, zobaczyć świat z innej perspektywy. Mam nadzieję że nie będę żałować. Idę sobie popatrzeć na moją wizę:)