Dzisiaj zaliczyłam pierwszy mecz baseballa w życiu. Jeszcze chyba nie do końca rozumiem o co chodzi w tej grze ale o dziwo nawet mnie wciągnęła, pomimo tego, że mecz trwał 3,5 godz. Było bardzo amerykańsko, było odśpiewanie hymnu i god bless america (oczywiście z twarzą zwróconą w stronę flagi), podziękowania dla weteranów, maskotki drużyn biegające po boisku, wspólne przyśpiewki i oczywiście fistaszki :D A w międzyczasie lunch w jednej z knajp na stadionie, która serwowała wielkie burgery z frytami :) Oczywiście mieli wersje wege, z której radośnie skorzystałam. Piszę, że 'oczywiście', bo tutaj każdy bar i restauracja ma coś wegetariańskiego, a jeżeli nie mają to nie ma problemu żeby coś zrobili. Nawet taco bell bez problemu przygotowało mi jedzenie bez mięsa. Ogólnie jedzenie tutaj mnie strasznie zadziwia, z jednej strony jest tu masa ludzi z naprawdę potężną nadwagą, pełno fast foodów, z drugiej wszystko można kupić w wersji odtłuszczonej albo bez cukru. Z jednej skrajności w drugą. Na szczęście moi hości są po stronie produktów light, więc teraz pisząc ten post zajadam się odtłuszczonymi miętowymi lodami i pomimo tego że jest już prawie 21.00 nie mam wyrzutów sumienia ;D Ale na temat jedzenia tutaj mam zamiar rozpisać się kiedy indziej, muszę tylko zebrać materiały. Na dole jak zwykle kilka fotek, tym razem ze stadionu Washington Nationals.





osom ! bejsbol !
OdpowiedzUsuńmmmm miętowe lody, uwielbiam!!! :)
OdpowiedzUsuń