niedziela, 9 grudnia 2012

Coraz rzadziej piszę, ale jedynym powodem tego jest to, że mam coraz mniej czasu aby coś tutaj wrzucić. Staram się korzystać z zasobów Ameryki najlepiej jak tylko mogę. Coraz bardziej czuje się tutaj jak u siebie, poznałam sporo bardzo fajnych ludzi, i wygląda na to, że ten rok będzie o wiele ciekawszy niż to się zapowiadało na początku. Nie mam weny na pisanie długich notek, wrzucę po prostu kilka zdjęć.
Zacznę od wycieczki na łyżwy,było na prawdę bardzo śmiesznie, Afrykanie na lodzie- to jak najlepsza komedia :D






W ten weekend moi hości zabrali mnie ze sobą na wycieczkę do Williamsburga, było naprwdę bardzo miło, chociaż byłam przygotowana, że raczej będzie nudno. Na szczęście bardzo się pomyliłam. Praktycznie całe dnie spędzaliśmy w Bush Gardens- parku rozrywki który był koło naszego hotelu. Niestety zimą nie wszystko było otwarte, ale i tak się świetnie bawiłam, a park przystrojony w kolorowe światełka wyglądał wręcz bajkowo. Do tego wszystkiego grzane wino. Weekend idealny :)





















Wybraliśmy się też do najstarszego miasta w stanach -Jamestown, no cóż mi tam dupy nie urwało, nie jest to ani Kraków ani Malbork, ale oni się jarają. Po prostu chyba inaczej postrzegamy słowo 'stary' :D











 Przy okazji widziałam też najstarszy uniwersytet w USA, i widziałam domy bractw. Mogłabym tam studiować.




A tak poza tym to zaliczyłam już pierwsze domówki na amerykańskiej ziemi, piłam z czerwonych kubeczków i grałam w beerponga :) A przyszły weekend Nowy Jork :)

2 komentarze:

  1. czy tam pije się tylko z czerwonych kubeczków? :D kazdy mnie pytał, czy pijesz z czerwonych haha

    OdpowiedzUsuń
  2. nie tylko z czerwonych, widziałam też niebieskie :D

    OdpowiedzUsuń